jak powstaje włókno szklane

Jak powstaję ja, czyli włókno szklane?

by TPP
13 września 2021
Comments 0

Pewnie wiele już wiesz na mój temat. W wielu miejscach o mnie czytałeś. Wiesz, skąd się wziąłem, jakie mam zastosowania, czym się charakteryzuję. O procesie produkcji włókna szklanego też pewnie swoje wiesz. Opowiem jednak tę historię jeszcze raz od początku, z mojej perspektywy.

Koniec czegoś i początek czegoś innego

Kiedy byłem jeszcze sypkim piaskiem zwanym kamionkowym, czułem, że sens istnienia umyka gdzieś pomiędzy moimi ziarnami. Chociaż nie myślałem o tym wiele, to jednak pewne pytania nie dawały mi spokoju. “Czy moja obecna forma będzie tym, czym będę do końca mojego istnienia?”, “Czy w życiu coś jeszcze na mnie czeka?”, “Czy mam jakąś wartość dla innych?”. Inni mówili, że to przecież nic złego być tym, kim się jest. Dlaczego powinieneś próbować się zmienić? Czy jest coś złego w byciu zwykłą kamionką? Jak w ogóle chcesz to zrobić? Przecież możesz tylko być. Mijały lata, pytania nawiedzały mnie coraz rzadziej i coraz bardziej skłaniałem się do podzielenia zdania innych. Bo i co złego jest w byciu piaskiem? Nic.

Aż tu nagle…

Wtedy pojawili się Oni – ekipa, jak sami siebie nazywali. Słyszałem, jak jeden z nich oprowadzał i opowiadał kilku innym – to tutaj rozpoczyna się proces produkcji włókna szklanego. Dla nich może był to pierwszy etap procesu produkcji. Dla mnie jednak, chociaż wtedy jeszcze nie byłem tego świadom, był to pierwszy krok ku ewolucji!

Ku przeznaczeniu w płomieniach

W chwili, w której uniesiono mnie ponad poziom gruntu, spojrzałem na świat z innej perspektywy. Dreszczyk strachu podsycał płomień ekscytacji i niecierpliwości. Mimo niepewności czułem, że otworzyły się przede mną kolejne, nowe drzwi. Tak w istocie niebawem się stało – i były to drzwi do pieca. I nie myśl sobie, że mimo zewu przygody tak łatwo było mnie złamać: o nie! Trudno było stopić tysiące lat przyzwyczajeń i formy, którą ostatecznie przyjąłem. Potrzeba było na to niebagatelnej temperatury 1400 stopni Celsjusza! I chociaż gdybym wtedy wiedział to, co wiem teraz, to może dałbym się przerobić w niższej temperaturze, ale z natury mam silny charakter i nie tak łatwo mnie zmienić. Żadne tam ze mnie płótno, żebym był flagą na wietrze. Moim przeznaczeniem od początku było bycie lepszą formą włókna!

Czas ochłodzenia po piekle

Po gorącym okresie przyszedł czas na gwałtowne ochłodzenie. Był to dla mnie szok, prawda. Wszyscy jednak wiedzą, że narażanie się na gwałtowne zmiany temperatury w kontrolowanych warunkach jest dobre dla zdrowia i tak też było w moim przypadku. Chociaż moja forma dawała wiele do życzenia – byłem elastyczny, giętki i podatny na kształtowanie, co było dalekie od moich niegdysiejszych ideałów – to jednak w trakcie tego przejściowego etapu wiedziałem, że to jest jeden z najważniejszych momentów mojego istnienia. Po wtłoczeniu mnie przez tuleje rozciągnięto mnie do granic możliwości. Sam nawet nie wiedziałem, że potrafię być aż tak rozciągliwy! W końcowym etapie jedno moje włókno miało średnicę mniejszą niż setna część milimetra.

zastosowania włókna szklanego

Na samym końcu spleciono na nowo moje rozciągnięcie włókna i z miłością pokryto żywicą. Proces był długi, żmudny i wielce przeze mnie wyczekiwany. Teraz jestem włóknem szklanym – i mogę być wszystkim!